Stało się. Na przełomie marca i kwietnia, ten słynny artblock dopadł i mnie. Przez ostatnie 4 tygodnie nie chciało mi się wziąć do ręki ołówka. Ba, nawet myśleć o rysowaniu mi się nie chciało. I na palcach jednej ręki mogłabym policzyć ile razy otworzyłam szkicownik w ostatnim miesiącu. I wiecie co? Wcale nie jest mi z tym źle. W Internecie panuje trochę inne podejście. Jak wpiszecie w wyszukiwarkę „artblock” to wyskoczą strony głównie w temacie „10 sposobów jak pokonać artblock”. A ja dzisiaj chciałabym Was zachęcić do trochę innego podejścia.

pozwol-sobie-na-artblock

Artblock, czyli twórcza blokada

Zacznijmy może od wyjaśnienia czym jest artblock. Prostymi słowami:

Artblock to inaczej twórcza blokada. To stan, w którym artysta z różnych przyczyn nie może tworzyć. Czy to przez zniechęcenie lub brak pomysłów.

Wyobraź sobie, że siedzisz nad pustą kartką papieru i chcesz coś narysować, ale nie masz pomysłów. Głowisz się, bazgrolisz, ale nic z tego nie wychodzi. Aż w końcu nie wytrzymujesz i zgniecioną kartkę ciskasz w kąt. Albo inaczej – wiesz, że teraz jest ten czas, czas rysowania, bo przecież rysować trzeba codziennie. A Ty co? No nie możesz się zebrać, już wolisz dom posprzątać niż usiąść do rysowania. Brzmi znajomo? Jestem pewna, że każdy artysta spotkał się z tym stanem przynajmniej raz.

I teraz pytanie – co z tym zrobić? Ja powiedziałabym – odpuść.

Po pierwsze zrozum, skąd wziął się Twój artblock

Znalezienie przyczyny tej blokady to według mnie podstawa. Przyczyn może być bardzo wiele. U mnie to było ogólne zmęczenie psychiczne, trochę życiowych zawirowań. Poza tym miałam dość siedzenia pół dnia przy komputerze, a drugie pół dnia w szkicowniku. Wahania pogody i migreny też mi nie pomagały. Z drugiej strony czułam też presję publikowania na Insta. Czułam się źle, patrząc jak inni fantastycznie rozwijają swoje konta, a ja nawet nie miałam siły, żeby o tym myśleć. Ale wiedziałam, że zmuszanie się do rysowania nie polepszy mojego nastroju, a raczej odwrotnie. Bo wiecie, ja traktuję rysowanie jako przyjemność i miłe spędzanie czasu, dlatego zmuszanie się do tego, kiedy nie mam ochoty, nie wydaje mi się dobrym pomysłem.

Oczywiście jeśli utrzymujesz się z rysowania, ciężko będzie się nie zmuszać, jeśli nie chcesz pozbawić się źródła dochodów. Ale być może możesz pozwolić sobie przełożyć rysowanie na później, a teraz zająć się innymi obszarami swojego biznesu? Bo może to jest właśnie powód Twojego artblocka – zmęczenie zleceniami i rysowanie tego co chcą Twoi klienci, a niekoniecznie Ty.

A może też czujesz, że to co tworzysz nie jest wystarczająco dobre? Przecież co chwilę ktoś na Instagrama wrzuca coś pięknego, aż ciężko się nie porównywać. A Ty z dumą wrzucasz pracę, której stworzenie zajęło kilkadziesiąt godzin, i dostajesz… 2 lajki. Przez to stawiasz sobie wygórowane oczekiwania, którym nie umiesz sprostać i to Cię demotywuje.

A może… no właśnie, tak można wymieniać bez końca. Przypuszczam, że ile artblocków, tyle różnych przyczyn.

artblock-inne-zajecia

Kreatywność jest jak mięsień

Właśnie. Kreatywność jest jak mięsień, który rośnie w miarę ćwiczeń. Ale tak samo jak mięśnie po ćwiczeniach czasem bolą i odmawiają posłuszeństwa, tak i kreatywność ma swoje limity. Nie raz już to słyszałam. Przecież rzadko jest tak, że rysowanie jest naszą jedyną kreatywną aktywnością w ciągu dnia. Cały czas coś tworzymy, coś wymyślamy, bo teraz jest ogromny nacisk na bycie twórcą. Twórz, a nie konsumuj. I ja się po części z tym zgadzam, ale uważam, że nawet w tej kwestii trzeba znaleźć złoty środek. Od tworzenia też czasem trzeba odpocząć. Chociażby po to, żeby nabrać dystansu, poszukać inspiracji.

Może Twój artblock to takie właśnie wołanie Twojej głowy o odpoczynek?

Zrób coś innego

Ja Cię zachęcam do pozwolenia sobie na ten stan i zaakceptowania tej sytuacji. Wszyscy się teraz prześcigamy w tworzeniu genialnych rzeczy, więc łatwo sobie dokopać i wmówić, że nie jest się JAKIMŚ. Szczególnie, kiedy widzimy, że inni cisną do przodu, a my stoimy w miejscu. Ale wierzę, że nie tędy droga. Nie zmuszaj się na siłę do rysowania. Nie rujnuj sobie tej przyjemności. Nie oglądaj tutoriali, nie szukaj inspiracji w pracach innych. Jeśli dopadł Cię artblock, to być może właśnie go teraz potrzebujesz.

Zamiast rysowania zrób coś nowego. Rób rzeczy, na które masz ochotę albo coś, co już długo czeka na lepsze czasy. Może wypróbuj ten nowy przepis, który czeka na to już kilka miesięcy? A może to czas na przegląd szafy, który cały czas odkładasz? Daj swojej głowie przestrzeń do odpoczynku. Oderwij się na chwilę od tworzenia i wymyślania, a pomysły w końcu same przyjdą.

I chęć na rysowanie również.

10 pomysłów co robić w czasie pandemii, żeby nie myśleć o rysowaniu

1. Wypróbuj nowy przepis.
2. Obejrzyj serial. Właśnie tak, bez wyrzutów sumienia 🙂
3. Zapal kominek zapachowy i powspominaj miłe chwile.
4. Zrób przegląd ubrań w szafie. Pozbądź się tego, czego nie potrzebujesz.
5. Zrób coś na szydełku. Albo na drutach.
6. Pooglądaj zdjęcia z podróży. A może zrób z nich album?
7. Rozpieść się. Nałóż maseczkę na twarz, zrób manicure.
8. Porozciągaj się. Niech nie tylko Twoja głowa odpocznie, ale kręgosłup również.
9. Zaopiekuj się roślinkami.
10. Wyjdź na spacer i obserwuj jak przyroda budzi się do życia. W maseczce oczywiście 🙂

artblock-sadzenie-roslin

Mój artblock jeszcze trwa. Zapełniam sobie ten czas czytaniem, nadrabianiem Orphan Black na Netflixie i pieczeniem drożdżowych pyszności. A w międzyczasie pielęgnuję swoje nowe roślinki. I czuję, że powoli nabieram chęci do rysowania, a nawet nieśmiało się do tego zabieram.

Trzymajcie się! Będzie dobrze 🙂

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.